Obieg czynnościowy wątroby

Obraz1

To nasza odporność. Są takie powiedzenia: „Powiedz, co ci leży na wątrobie?” lub „Żółć mnie zalewa, gdy o tym pomyślę”. Mówią nam o roli emocji i stresu, które działają na wątrobę i destabilizują jej pracę, powodując np. dyskinezę dróg żółciowych. Ściśnięta wątroba nie może pracować jak należy, nie wykonuje prawidłowo swoich zadań, ale tkankowa jest zdrowa. Klienci mówią natomiast, że: „jest zdrowa, bo wszystkie badania są w normie i lekarz prowadzący twierdzi, że wszystko jest w porządku”, natomiast leczy dyskinezę dróg żółciowych. Wątroba mówi także o odporności alergicznej. Możemy badać alergeny, robić testy, ale warto też oczyścić alergikom wątrobę i wtedy może się okazać, że zbiór toksyn powstałych na skutek alergenu znacznie się zmniejszy. A to oznacza, że pozbędziemy się reakcji alergicznej w jakiejś części. Oczywiście, nie jest to takie proste i wiąże się jeszcze z kilkoma czynnikami. Są preparaty na wątrobę, również dla dzieci, przyjmowane w procesie półrocznym. One dają wymierny rezultat – musimy usunąć czynnik wywołujący, to znaczy przyczynę. Oto kilka najważniejszych przesłanek dotyczących wątroby.
Narząd macierzysty: wątroba. Narząd zapasowy: woreczek żółciowy. Organy podporządkowane: Wysepki langerhansa, członek, pochwa, jądra, nadnercza, wał paznokciowy, oko, wątroba, pęcherzyk żółciowy, zwoje nerwowe, opony mózgowe, mózg, obwodowy układ nerwowy, tkanka łączna, gruczoł łojowy.
Wątroba to immunologia i odporność alergiczna.
Marek Wysocki

Koniec medycyny detoksykacyjnej

bacteria-426997__340

System immunologiczny nie reaguje na chorobę do pewnego momentu. Taka sytuacja, kiedy choroba jest ukryta, trwa dotąd, aż w pewnym momencie dochodzi do jej manifestacji. Kiedy choroba zaczyna się manifestować? Dopóki organ nie jest zajęty przez chorobę w 65–75%, choroba zwykle się nie ujawnia. Jeśli ten próg zostanie przekroczony, około 3/4 organu jest zajęte, wtedy dochodzi do ekspresji objawów, zaczynamy też odczuwać ból, co zmusza nas do pójścia do lekarza. Oznacza to, że system immunologiczny przestaje sobie dawać radę i daje znać – zazwyczaj właśnie bólem – że coś w tym systemie i innych układach nie działa prawidłowo. Jest wiele rozwiązań, z których sam korzystam, umożliwiających zdobycie informacji wcześniej, kiedy dane systemy dopiero zaczynają się obciążać. Co to w praktyce oznacza? To znaczy, że dużo łatwiej jest zgasić zapałkę, która pali się w lesie, niż ugasić pożar całego lasu. O pożarze mówimy wtedy, kiedy właśnie 75% organu jest zajęte. Za pomocą dzisiejszej wiedzy i urządzeń, które są już w powszechnym użyciu, możemy w bardzo wczesnym stadium sprawdzić, czy na przykład nerki albo wątroba nie zaczynają gorzej funkcjonować. Możemy mieć wiedzę od 1% obciążenia. Możemy też sprawdzić wiek biologiczny obarczeń w stosunku do wieku klienta. Na przykład, czy w ciele 25-letniej dziewczyny nie ma już przypadkiem nerek charakterystycznych dla 60-letniej kobiety.

Jakie jest stężenie patogenu?

Brak reakcji ze strony organizmu to sytuacja, jakby organizm „umawiał się z chorobą”, że do pewnego momentu nie manifestuje zaburzeń. Przekraczając linię umowną 70–75%, zaczyna reagować. Dzięki nowoczesnym metodom w procesach mocno zaawansowanych onkologicznie możemy poznać ilość białka onkogennego (jego stężenie w organizmie) w stosunku do ilości białek normalnych. Jest to pełna wiedza pozwalająca na działanie i pomoc nawet w najbardziej zaawansowanym stadium zmian. Mamy wówczas pełnię wiedzy o zjadliwości nowotworu, a co za tym idzie, jesteśmy świadomi tego, z jaką siłą należy oddziaływać w przypadku danej jednostki chorobowej.

W średniowieczu najsłynniejszą metodą detoksykacyjną było upuszczanie krwi – bardzo popularny wówczas zabieg, skuteczny i dobry dla każdego człowieka. Był to bez wątpienia zabieg detoksykacji. Obecnie w wielu klinikach również upuszcza się krew w procesie kontrolowanym przez lekarza; pierwsze 100 ml, które schodzi, ma czarny kolor i zawiera ogromną ilość toksyn, zabiegi wykonywane są w określonym czasie, ustalonym przez lekarza specjalistę. Efekty detoksykacji metodą upuszczania krwi są następujące: organizm jest osłabiony przez trzy dni, musi wyprodukować następne jednostki krwi; mamy więc w pełnym słowa znaczeniu kryzys ozdrowieńczy – osłabienie, gorączka, poty itp., jest za to uwolniony od toksyn. Jeśli w tym czasie do organizmu nie docierają stres i toksyny, oznacza to, że nie dochodzą do niego również częstotliwości nieharmoniczne. Może więc „zająć się” innymi kwestiami niż ciągłe zaangażowanie w obronę człowieka, głównie przywracaniem harmonii, homeostazy. Równowaga i zdrowie to częstotliwości harmoniczne, w przeciwieństwie do zaburzeń. W związku z tym stykają się dwie różne częstotliwości, z których z reguły wibracja zdrowia zwycięża, ponieważ dążenie doń całego organizmu jest naturalne i dużo silniejsze niż jakakolwiek dysharmonia o przeciwległym zwrocie i polaryzacji. Terapeutycznie w procesie detoksykacji, za pomocą preparatów i odpowiednich częstotliwości w optymalnych ilościach, stymulujemy ten proces i wspomagamy sterowanie nim. W takiej sytuacji również może wystąpić kryzys ozdrowieńczy, tzn. reakcja organizmu na detoksykację i stymulację.

Przy podawaniu preparatów detoksykacyjnych oraz podczas terapii BRT o ziołolecznictwa często dochodzi do: podrażnienia ogniska i do produkcji toksyny zakaźnej, rozbicia ogniska i do uwolnienia mikroorganizmów.

W tych przypadkach możemy odnotować pogorszenie subiektywnego i obiektywnego stanu. Zjawisko to nazywa się „objawem detoksykacji”.

Ludzie dzielą się na kilka typów detoksykacyjnych według tego, przez który układ przede wszystkim wydalają toksyny.

Typ skórny – swędzenie, egzema, neurodermitis, nieprzyjemny zapach potu;

Typ moczowy – podrażnienie dróg moczowych, nieprzyjemny zapach moczu;

Typ jelitowy – biegunki, zatwardzenia, swędzenia odbytu, wzdęcia;

Typ żołądkowy – zapalenia śluzówek jamy ustnej, dziąseł, ślinienie;

Typ płucny – stany zapalne gardła, kaszel, wydzielanie flegmy.

Jak to wygląda?

Występuje podwyższona temperatura, następuje pozbywanie się toksyn drogami żołądkowo-jelitowymi lub płucnymi, zdarzają się też wymioty. Później organizm się stabilizuje.

Jaki jest w tym bonus dla nas?

Pozbyliśmy się niekorzystnych frakcji, metali ciężkich i toksyn krążących we krwi. Organizm jednak nie jest w stanie wydalić wszystkich toksyn, chyba że zaczniemy przeprowadzać kontrolowaną detoksykację. Właśnie do tego zmierzam w niniejszej książce. Połączenie medycyny akademickiej i terapii naturalnej, jako dwóch pozornie spolaryzowanych biegunów, daje fantastyczny rezultat. Oczywiście, nad tym wszystkim musi czuwać ktoś mądry z wiedzą medyczno-naturopatyczną. Ktoś, kto dopuszcza np., że obciążenia z płuc można usunąć za pomocą inhalacji z nano srebra koloidalnego (50 PPM), a nie kolejnego obarczania organizmu antybiotykiem, które obróci się przeciw nam, zmniejszając naszą odporność, uderzając dodatkowo w wątrobę i zabijając bakterie kwasu mlekowe w jelicie grubym. A przecież najważniejszą funkcję w naszej immunologii spełniają wątroba i jelito grube. Medycyna naturalna świetnie uzupełnia akademicką, która niewątpliwie może poszczycić się wieloma sukcesami. Zestawienie obu tych biegunów pozwoliłoby uzyskać najlepsze rozwiązanie dla pacjenta, który cierpi. W naszym życiu mierzymy się z różnymi obciążeniami – pleśnie, grzyby, wirusy, pasożyty, metale ciężkie, pestycydy, ogniska zakaźne – których jest ogromna ilość.

Najogólniej mówiąc, za wszystkie choroby odpowiedzialne są cztery żywe czynniki: wirusy, grzyby, pasożyty albo bakterie. Nie mówię tu o toksynach, które są przez nie produkowane i które w sposób wymierny obciążają nasze organy, szczególnie wątrobę. Generalne, jeżeli usuniemy te cztery główne czynniki chorobotwórcze, usuniemy przyczynę pierwotną i wyeliminujemy skutki choroby. Jak wiadomo, pasożyty i grzyby mają swoją przemianę materii.

Co to oznacza?

Wydzielają do naszego organizmu toksyny, które nazywamy grzybiczymi (arabinol, aflatoksyny itd.), pasożytniczymi czy wirusowymi, i to one krążą w naszym krwiobiegu. Dostają się do wątroby, która staje się przeciążona i człowiek zaczyna chorować. Jesteśmy wtedy zatruci przez produkty przemiany materii pasożytów. I nasza immunologia zaczyna niedomagać. Celowym jest tu usunięcie przyczyny, co nie jest trudne, jednak przetestowanie tego – to już całkiem inna sprawa. Wymagana jest duża praktyka, pewność naturopaty przeprowadzającego test i weryfikacja tej pewności na różnych kompatybilnych urządzeniach.

Po co więc jest detoksykacja? Po to, aby czynniki chorobowe nigdy nie wystąpiły. W Chinach płacono lekarzowi, kiedy pacjent nie chorował; pierwsze zachorowanie pozbawiało go apanaży finansowych. Bo prawdziwy lekarz to taki, który „leczy” chorobę, zanim ona wystąpi. Problem jest tylko jeden – kto wcześniej powie mi, że będę chory? Jedna ze znanych amerykańskich aktorek usunęła jajniki i piersi dlatego, że stwierdzono u niej gen, który mógłby rozwinąć nowotwór. Świadczy to o tym, jak wielka była u niej determinacja, aby zapobiec ewentualnemu wystąpieniu nowotworu. Ale ona miała informację, po prostu wiedziała o możliwości wystąpienia choroby. Jednak na świecie istnieją już metody testowania, które mówią, że na przykład jest obciążony obieg czynnościowy wątroby. Wprawdzie na razie choroby nie ma, ale jest już obarczenie. Choroba nie obciążyła 75% obiegu czynnościowego i możemy zrobić wiele, aby nie nastąpiła jej manifestacja.

Co to znaczy? Jeśli nie zostaną zmienione nawyki żywieniowe, życiowe, emocjonalne i nie zacznie się detoksykacja obiegu czynnościowego wątroby, może rozwinąć się choroba, która zamanifestuje się w organie podporządkowanym wątrobie. Każdy, kto ma taką informację, zaczyna rozsądnie myśleć i coś w tym kierunku robić. Jeżeli wiemy, że bank, w którym mamy oszczędności, splajtuje za 6 miesięcy, to przenosimy nasze aktywa do innego banku, chroniąc finanse przed upadkiem. To samo, mniemam, cechuje rozsądnego człowieka, jeśli chodzi o zdrowie. Oprócz toksyn, które są wydzielane przez bakterie, wirusy, grzyby czy pasożyty, mamy także toksyny przemysłowe. Obserwuje się również adekwatność obciążenia różnych układów zgodnie z miejscem zamieszkania. Przeprowadzając testy w różnych częściach Polski, widzę m.in. zróżnicowanie obciążenia ołowiem, które jest największe na Śląsku (Rybnik), a najniższe – w okolicach Olsztyna. Warszawa znajduje się pomiędzy skrajnymi odczytami.

Reasumując, mamy tylko dwa problemy, które mówią o chorobach i do nich prowadzą: – pasożyty, – polutanty. To mądre słowo – polutanty – oznacza substancje toksyczne, które zaburzają pracę naszych narządów. Pod nazwą polutanty kryją się zarówno toksyny pasożytów, jak i toksyny chemiczne, metale ciężkie oraz najrozmaitsze czynniki, które powodują choroby. Mając odpowiednią maszynę, można by już na początku badania określić, czy mamy do czynienia z obciążeniami z tytułu inwazji żywych organizmów, ognisk zakaźnych, czy są to tylko toksyny. Z reguły jednak, gdy mamy jedno, to i drugie. Zauważmy, że jemy np. supersałaty pędzone na chemii, pomidory, które nigdy nie widziały ziemi, a rosną takie piękne. Jak to jest produkowane? Te nowalijki nigdy nie stykają się z ziemą, bo są uprawiane w rynnach na ligninie. Do nich wlewana jest chemia, z której roślina czerpie. Takie warzywa dojrzewają bardzo szybko i równie szybko mamy produkt na półce. Tak samo jest w przypadku żółtych serów. Do serów dodaje się rodzaj mikroorganizmu, który powoduje szybkie ich dojrzewanie, i następnie gotowe produkty szybko znajdują się w handlu. Ten mikroorganizm zaburza pracę trzustki i stanowi jedną z plag problemów cukrzycowych. My to wszystko jemy, wprowadzając chemię na własne życzenie do naszego organizmu, a na koniec jesteśmy zadowoleni, że zjedliśmy zdrową sałatę czy pomidora! Cukrzyca jest nie tylko chorobą; rozmawiamy o człowieku jako całości, a nie jedynie o wątrobie i trzustce. Proszę pamiętać, że komórkami Langerhansa w trzustce rządzi wątroba.

Co to znaczy?

To znaczy tyle, że musimy leczyć wątrobę, by pomóc trzustce. Zauważmy, że żaden problem nigdy nie jest oderwany od drugiego. W przypadku cukrzycy zawsze nakładają się kłopoty ze strony układu nerwowego jako mechanizmu spustowego, potem tusza itd. Nie wystarczy iść do ortopedy i powiedzieć: „mam zwyrodnienie stawu”.

Przykład

Nie wystarczy tego stawu naświetlać, smarować, owijać i nagrzewać, jak sugeruje typowa medycyna akademicka, ponieważ stawy są obiegiem czynnościowym nerek. Stawy przy stanie zapalnym powinno się oziębiać zabiegami z krioterapii. Nagrzewanie zwiększa stan zapalny. Można powiedzieć, że nerki są dla stawów „szefem” i najpierw

Lęk atakuje nerki, które postrzegają go jako toksynę. Nerki usiłują się nie poddać, odsuwając lęk do stawów, gdzie następują bóle stawów.

Należałoby podziałać na nie, a reagują bardzo silnie na emocje lęku, strachu, obawy. Stawy są pracownikami nerek i nie wystarczy im „kłaść do głowy”, że mają lepiej pracować, trzeba najpierw zdyscyplinować szefa, a najlepiej – pomóc mu. Tak samo jest z całym organizmem. Możemy oczywiście leczyć skutek, ale proces zdrowienia nigdy nie będzie tak skuteczny, jak w przypadku, gdybyśmy wyleczyli przyczynę. Medycyna akademicka z reguły jednak leczy skutek. I to na krótki okres. Pasożyty i polutanty – żywe organizmy i środki chemiczne.

Co to jest detoksykacja?

Jest to odtrucie, czyli pozbycie się trucizn – toksyn i organizmów żywych – które zostały nagromadzone w ciele. Powinniśmy wiedzieć, że to nie jest trudna sprawa. Tysiące przypadków pokazało mi kierunek działania.

Z nerek do pęcherza moczowego lub do macicy, stawów, kręgosłupa lub do struktur emocjonalnych umiejscowionych w Centralnym Układzie Nerwowym.

Przykład – nerki

Ognisko zakaźne, a przede wszystkim toksyna, którą produkuje mikroorganizm, stanowi podstawową toksynę, która uszkadza organizm człowieka. Nasz układ odpornościowy walczy zarówno z pasożytami, jak i polutantami. Walczą z nimi limfocyty B, limfocyty T i cała zróżnicowana sieć obrony. Mamy dwa rodzaje odporności:

1. Odporność wrodzoną, przekazaną nam przez rodziców.

2. Odporność nabytą, którą zdobywamy, kiedy spotykamy się z patogenami. Nasz układ reaguje na nie i uodparnia się w trakcie infekcji.

Marek Wysocki

Nowoczesna detoksykacja

Jak ją zrozumieć?

Pozwolę sobie tutaj przybliżyć, w jaki sposób pracuję i na co zwracam szczególną uwagę przy diagnozowaniu chorych. Opiszę również, co stosuję i w jaki sposób osiągam wymierne efekty, niejednokrotnie w bardzo skomplikowanych przypadkach. Proszę mi wierzyć, że zazwyczaj – im bardziej skomplikowana sprawa, tym prostsze jest jej rozwiązanie, które jednak trzeba znaleźć. Całe swoje działanie opieram na naturoterapii, medycynie naturalnej oraz medycynie chińskiej, która istnieje kilka tysięcy lat, zdążyła sprawdzić się w praktyce i dowieść swojej skuteczności. Bazuję głównie na ziołach i suplementach, preparatach informatycznych, ale przede wszystkim staram się zrozumieć istotę problemu.

TROCHĘ HISTORII Od zarania dziejów ludzkość zajmowała się sprawami związanymi ze zdrowiem i chorobą, jednak najważniejszymi zagadnieniami zawsze były przyczyny choroby. Szukano odpowiedzi na pytania: – Dlaczego powstała choroba? – Jak się jej pozbyć? – Dlaczego akurat mnie dotknęło dane schorzenie? – Co zrobić, żeby nie chorować? Od tysięcy lat zadajemy sobie te i wiele innych pytań, jednak prawda jest taka, że dotąd nie znaleźliśmy na nie kompletnej odpowiedzi. Trudno również mówić o konkretnych procedurach, dlatego że w rzeczywistości każdy z nas jest inny i każdego może dotknąć nieco inna przyczyna choroby, chociaż skutki bywają podobne. Dawno temu chorobę uważano za rodzaj kary, nawet za grzech, później zmieniało się podejście do zagadnienia, aż po wiedzę dzisiejszą, kiedy dochodzi do głosu pogląd, że to głównie człowiek sam kreuje własne schorzenia i dolegliwości.

Sam ująłbym to w taki, nawiązujący do Biblii, sposób: dopóki człowiek znajdował się w raju, pod opieką Stwórcy, był zdrowy i nic mu nie dolegało. Nie istniały ani śmierć, ani choroba. Dopiero grzech pierworodny (stres i emocja) sprowadził zawirowania i zmiany, zarówno w psychice, jak i materii, powodując manifestację choroby w różnych częściach ciała człowieka. Moje pytanie więc brzmi: Gdzie należałoby szukać przyczyn tych chorób? I moja subiektywna odpowiedź: Na pewno w złych emocjach i stresie z nich wynikającym

Emocje i podstawowe narządy

Jest takie powiedzenie: Ciało staje się tym, czym karmiony jest duch.

Rys. Źródłem emocji jest mózg, przetwarzanie przez niego świadomych i nieświadomych informacji.

Świadome informacje to ok. 9% – tyle, ile wytwarza nasze świadome ego. 91% to informacje nieświadome – odbieramy je wszystkimi zmysłami. Jednak ze względu na ich ilość i naszą ułomność w dekodowaniu tego ogromu przekazów – nie docierają one do naszego świadomego umysłu. Nasze oko np. odbiera 200 milionów bitów informacji na sekundę – niestety, nerw wzrokowy przekazuje tylko 1 milion. Te 199 milionów pozostaje więc niezidentyfikowane; w pamięci systemu percepcji  podświadomości one również stanowią poważne obciążenia… Kiedy uśmiecham się do kogoś, dostaję uśmiech; jeśli będę na niego krzyczał – wówczas powstaną złe emocje. To samo dotyczy reakcji organizmu. Funkcjonowanie człowieka wiąże się z generowaniem i odbieraniem energii, które mogą być pozytywne (wspierające) lub negatywne (zakłócające). To znaczy – drgań harmonicznych i nieharmonicznych: – drgania harmoniczne – zdrowie, – drgania nieharmoniczne – choroba. Na przestrzeni wieków różnie traktowano choroby.

1. W Mezopotamii, około 3000 lat temu, uważano, że bóle głowy są wywoływane przez demony, które musiały zostać zidentyfikowane i wygnane z człowieka. Służyły do tego różnego rodzaju substancje zapachowe, których zadaniem było przegnanie owych demonów, ale również rytuały – zaklęcia itp.

2. W tym samym czasie w starożytnym Egipcie główną przesłanką medyczną było oczyszczenie ciała, a przede wszystkim jelit. Nie bez racji, gdyż jelita stanowią

Rys. Obciążenia emocjonalne.

Lęki – nerki odporność przeciw grzybiczna;

Smutki – płuca, jelito grube odporność przeciw bakteryjna;

Brak stabilizacji – śledziona odporność przeciw wirusowa;

Złość, agresja – wątroba odporność alergiczna, immunologia.

Główny narząd immunologiczny człowieka i metoda ta bardzo skutecznie przywracała ludziom odporność.

3. W Grecji, skąd wywodzi się medycyna akademicka, z której czerpiemy do dziś, po raz pierwszy zastosowano detoksykację. Jej twórcą był Hipokrates, który 400 lat p.n.e. odbierał nauki w Egipcie. Był najsłynniejszym lekarzem, który stosował detoksykację. On również postawił tezę, stosowaną w homeopatii, że podobne leczy się podobnym. Przekładając ją na prosty i obrazowy przykład – kaca leczymy kieliszkiem wódki.

4. Wiedza medyczna Indii umożliwiła powstanie ajurwedy (różne diety, masaże, oczyszczające zioła, relaksacja itp.).

5. Podwaliny pod współczesną medycynę położył Paracelsus (1493–1541), który za choroby uważał zmiany chemiczne w komórkach, i ustanowił praktycznie koniec teorii detoksykacyjnej.

Marek Wysocki

Metoda Volla

Metoda Volla 

 Metoda elektroakupunktury, zwana potocznie metodą Volla, została opracowana przez dr. Reinholda Volla, niemieckiego lekarza, żyjącego w latach 1909-1989. Doktor Voll interesował się także dawną medycyną wschodu, w szczególności chińską. Właśnie jego osobie zawdzięczamy przeniesienie
i zaadaptowanie części wiedzy tradycyjnej medycyny dalekiego wschodu na potrzeby i zrozumienie współczesnego świata „zachodniego“. Dr R. Voll opublikował ponad 1400 prac naukowych, atlasów
i podręczników z zakresu diagnostyki i terapii elektroakupunkturowej.

„Za szczególne zasługi wobec cierpiącej ludzkości oraz opracowanie metody diagnostyki i terapii elektroakupunkturowej” w 1966 roku R. Voll został uhonorowany złotym medalem przez Papieża Pawła VI a w 1974r. nagrodą RFN- medalem Gufalanda.

Jak wygląda test Volla i na czym polega?

Do wykonania testu metodą Volla potrzebne są obie dłonie oraz obie stopy, na których mierzymy absolutne wartości przewodnictwa punktów aktywnych biologicznie. Punkty leżą na liniach
20 meridianów, które przebiegają po ciele człowieka. Podają one informacje o stanie energetycznym

i fizjologicznym narządu lub układu narządów. Żeby uzyskać rzetelne i konkretne pomiary tą metodą należy skorzystać z co najmniej 40 punktów, które pozwolą na uzyskanie obrazu – stanu zdrowia klienta. Klient trzyma w dłoni elektrodę pasywną i w tym samym czasie diagnosta zbiera pomiary sondą aktywną z punktów po obu stronach paliczków jednej i drugiej ręki.

 

Metoda Vega-test

Przez wzgląd na wzrost świadomości powstaje coraz więcej placówek oferujących w swoich usługach pomiar metodą Vega-testu, przy czym, jeśli w trakcie pomiaru dostajecie więcej niż jedną elektrodę mosiężną do ręki – to nie jest Vega-test.

Vega-test wykorzystywany jest wśród placówek specjalizujących się w terapiach alergii, jako metoda analizy alergenów, bardzo rzetelna, szybka, a zarazem o wiele tańsza, niż klasyczne badanie na obciążenie alergiczne.

W dobie hiper-suplementacji wykorzystuje się ją do określania poziomów makro i mikroelementów oraz analizy poziomu i równowagi hormonalnej. Pamiętaj jednak, że i na jednej torbie suplementów człowiek będzie głodny 😉

Powszechnie wykorzystywana do testowania obciążeń patogennych, takich jak: bakterie, wirusy, pasożyty, grzyby, pierwotniaki.. a także określenia, czy w organizmie skumulowały się jakieś metale ciężkie.

Wydawać by się mogło, że tym testem można sprawdzić wszystko. I trochę tak jest.

Nie zapominajcie jednak o tym, że nie ma cudownych maszyn testujących, ani nieomylnych ludzi. Wybierając się na taki test, zachowajcie zdrowy rozsądek. Jeśli organizm pokazał wam już jakąś chorobę, wykonajcie również badania kliniczne, które pomogą określić wasz stan zdrowia.

Czym jest i na czym polega Vega-test?

Vega-test to nieinwazyjna i bezbolesna metoda testowania całego organizmu wykorzystywana
w Polsce od kilkunastu lat. Znana również pod nazwą WRT – wegetatywnego testu rezonansowego.

Przeprowadzenie testu polega (jak sama nazwa wskazuje) na uzyskaniu rezonansu – to znaczy pomiaru częstotliwości przy wykorzystaniu układu wegetatywnego.

A teraz prościej: klient w trakcie testu w jednej dłoni trzyma mosiężną elektrodę – pasywną i w tym samym czasie na drugiej dłoni – osoba przeprowadzająca test, przykłada pulsacyjnie sondę aktywną. W trakcie pulsacji sondy (wygląda ona jak duży długopis zakończony małą kuleczką) wysyłamy przez układ wegetatywny sygnał do organizmu i tą samą drogą uzyskujemy pomiar, który rezonuje z daną substancją/pytaniem, jakie zadaliśmy, lub też z nią nie rezonuje, co w dalszej konsekwencji oznacza, że nie będziemy się nią dłużej zajmować. Przykład: Testowana substancja: wirus grypy

W trakcie krótkiej pulsacji uzyskaliśmy wynik – rezonuje – co oznacza, że w organizmie znajduje się częstotliwość charakterystyczna dla wirusa grypy, proste?

 

Czym Vega-test różni się od Volla i dlaczego jest częściej wybierany?

Vega- test w trakcie pomiarów ogranicza się do wykorzystania jednego punktu biologicznie aktywnego (BAP), za pomocą którego możemy uzyskać cały obraz organizmu oraz znajdujące się w nim obciążenia. W przypadku metody Volla terapeuta wykorzystuje do pomiarów wiele punktów BAP leżących
w bocznych liniach paliczków dłoni i stóp.

Vega-test jest częściej wybieraną metodą przez wzgląd na swoją prostotę i możliwość szybszego przeprowadzenia testu niż w przypadku metody Volla. Rzetelność metod oceniana jest na podobnym poziomie.

 

Monika Żeleźnik

Co by było gdyby… gdybym wiedział?

Nie ma ludzi zdrowych są tylko źle zdiagnozowani. Nasz organizm od urodzenia prowadzi nieustanną walkę z patogenami.  Największym problemem jest to, że prowadzimy leczenie objawów nie znając tych naprawdę konkretnych przyczyn chorób. Przyczyn chorób przewlekłych i złego samopoczucia. Co by było gdybym znał patogeny, które obciążają organizm człowieka, gdybym znał obciążenia narządów nadrzędnych, które mają wpływ na manifestację skutku w postaci choroby. Byłoby to dla mnie spełnieniem marzenia i snu o skutecznej realizacji przysięgi Hipokratesa. Im wcześniej wykrył bym obciążenia organizmu – tym miał bym większą możliwość eliminacji patogenów na długo przed pojawieniem się objawów klinicznych.

Dałbym wtedy człowiekowi czas, życiową szansę na życie w zdrowiu i usunięcie przyczyn schorzeń, które wystąpią w przyszłości.

Metoda Volla pozwala wykrywać obciążenia patogenami na długo przed manifestacją choroby lub bólu. Z reguły objawy kliniczne choroby pojawiają się przy znaczącym obciążeniu organów – minimum 65%. Jest to granica kiedy ból lub dysfunkcja zmusza nas do wizyty u lekarza . Do tego czasu choroba rozwija się podstępnie, zabiera nam długowieczność, zabiera nam szansę na życie bez nowotworów, cukrzycy i innych schorzeń cywilizacyjnych.

Czytaj dalej →

Certyfikacja gabinetów

Szanowni Państwo.

Dnia 23 listopada 2018 r. w Olsztynie na zebraniu  Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Cechu Naturoterapeutów została podjęta uchwała, celem której jest wprowadzenie certyfikacji gabinetów terapeutycznych prowadzonych przez członków Cechu. Decyzja ta została uchwalona ze względu na dużą ilość zapytań o gabinety, które Cech mógłby polecić. Certyfikat dokładnie określa warunki jakie musi spełniać gabinet,  aby mógł być rekomendowany przez Cech, jako placówka spełniająca standardy ściśle określone przez Zarząd Warmińsko-Mazurskiego Cechu Naturoterapeutów. Gabinety, które uzyskają wyżej wymieniony dokument, będą widniały na stronie WMCN (zakładka – gabinety rekomendowane przez Cech), a także będą polecane jako placówki spełniające wytyczne Cechu.

Warunki i karta zgłoszenia


Marek Wysocki
Prezes Warmińsko-Mazurskiego
Cechu Naturoterapeutów

WOŚP

Wszyscy Członkowie WMCN Olsztyn, którzy chcą wesprzeć Swoim działaniem WOŚP mogą to zrobić przyjmując chętnych w Płocku. Jeżeli zechcą to zrobić – proszę kontaktować się z Panią Marzeną K.  tel.728-961-933.

Zjazd jesienny 2018 r.

W dniach 13 i 14 października 2018r. odbyło się spotkanie Członków WMCN w Gierłoży koło Kętrzyna.

Prezentowane były informacje dotyczące poprawy stanu zdrowia.

Pani Monika przedstawiła temat – Rozpoznanie i praca z tłumionymi emocjami. Pan Damian omówił temat – Dietoterapia w zawodzie naturopaty ; praktyczne zastosowanie. Pan Grzegorz – GuaSha i bańki jako naturalne wzmocnienie organizmu, Pan Marek – praktyczne zastosowanie medycyny chińskiej. Wszystkie prezentacje wniosły wiele nowego w rozszerzeniu wiedzy , która może być zastosowana w praktyce. Dziękujemy Im za to!

Następne spotkanie planowane jest w maju 2019 r. Konkretne szczegóły co do terminu i miejsca podane będą w późniejszym terminie.